Wakacyjne zdobycze

Po raz kolejny w swoim życiu przekonałam się, że nie trzeba wyjeżdżać gdzieś bardzo daleko, aby zobaczyć, poznać, czy zachwycić się pięknym widokiem. Niestety nasza natura tak jest skonstruowana (bynajmniej moja 😉 ) , że najczęściej chcielibyśmy daleko, a jednak to co piękne jest już na wyciągnięcie naszej ręki. Mój ostatni urlop spędziłam na angielskim podwórku z czego się przeogromnie cieszę, ponieważ poznałam miejsca, o których wczesniej nawet nie pomyślałam, że mogą być atrakcyjne. Północny Devon na stałe zamieszkał w mojej głowie i będę go zawsze wszystkim polecać jako miejsce godne polecenia na równi z moją ukochaną Portugalią.

Niestety jak to bywa w angielskich sklepach z pamiątkami, czekały na mnie tylko naparstkowe zwyklaki, czyli porcelana z kalkomanią. Szczerzę Wam napiszę, że bardzo nie lubię tych naparstków, jednak z braku innych, atrakcyjnych okazów i takie musiały zagościć w mojej kolekcji. Będą mi przypominać te wszytskie piękne miejsca, które udało mi się odwiedzić w północnym Devon.

Na zakończenie urlopu, w drodze powrotnej pojechaliśmy zwiedzać Bath. Bardzo chciałam odwiedzić rzymskie łaźnie, ale niestety kolejka, którą zastaliśmy przed wejściem, skutecznie nas odwiodła od tego pomysłu. Ale ja do Bath wrócę na pewno, w tym roku już nie, ale może w przyszłym? Oprócz rzymskich łaźni, w Bath znajduje się katedra, w sklepiku której udalo mi się kupić metalowy naparstek i ręcznie robionego członka katedralnego chóru.

Koci chór w całości prezentuje się tak:

jednak do mojej kolekcji trafił tylko jeden śpiewający kocurek.

Tuż obok katedry znajduje się sklep z wyrobami ze szkła. Weszlam do niego z ciekawości. Bardzo lubię oglądać szklane przedmioty, niekoniecznie jednak lubię ozdabaiać nimi wnętrza mojego domu. Po chwili zawołał mnie mój tato, który wypatrzył szklane naparstki. Tak jak szybko doznałam podniecenia z powodu ich ujrzenia, tak szybko emocje opadły, kiedy tylko zobaczyłam cenę tego cudeńka. Na całe szczęście z pomocą pospieszył mój tata, który zasponsorował to małe, niebieskie ze zdjęcia poniżej. Ten mały szklany naparstek kosztuje dużo więcej niż nasze, polskie srebrzaki.

Niektórzy z Was jeszcze są pewnie przed urlopem, zatem życzę Wam bogatych, naparstkowych łowów. Uściski.

Może Ci się również spodoba

5 komentarzy

  1. pumuky napisał(a):

    Son preciosos todos estos dedales, el azul es maravilloso……..

  2. Francisco Oliveira napisał(a):

    Lindos dedais fantásticos minha amiga.
    Gostei dos dedais dos gatos.
    Um abraço e continuação de boa semana.

    Andarilhar
    Dedais de Francisco e Idalisa
    O prazer dos livros

  3. Ewa napisał(a):

    Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma 🙂 i tak to jest w przypadku tych zwyklaczków z kalkomanią. Najważniejsze , że będą przypominały fajny urlopik i ciekawe miejsca.

  4. Jadwiga napisał(a):

    A ja uważam,że nie koniecznie trzeba się “napalać” na jakieś rarytasy,bo przecież nie które kalkomaniaki są też cudowne a w Twoim p-rzypadku będą przywoływały wspomnienia:)Pozdrawiam

  5. Agnieszka napisał(a):

    Fantastyczne nowe okazy i – jak czytam – udane wakacje! Super! Ten niebieski naparstek rzeczywiście piękny, no i kocio śliczny. Mam też jakieś podobne kiciusie. A zwyklaczki – kalkomaniaczki? Też na pewno bym łapała. Pamiątka jest pamiątką 🙂 Będą miło przypominać o miejscach, które odwiedziłaś.
    Ja uwielbiam podróże po Polsce i nie widziałam (albo widziałam dziecięciem będąc i niewiele pamiętam) miliona miejsc! Będę się starała nadrabiać. W ostatnich latach zdreptaliśmy z Mężem Wrocław, Kraków i Poznań, no i nieustająco wracamy do Kazimierza… 🙂 Pięknych wakacji dla wszystkich przed!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *