Wymianka z Basią i trochę prywaty.

Dawno mnie tu nie było, bo czas goni niemiłosiernie, a u mnie sporo się dzieje. Wiem, że to blog naparstkowy i raczej nie dzielę się swoim życiem prywatnym w social mediach, dziś zrobię mały wyjątek. Chciałam Wam pokazać mojego średniego syna, który właśnie ukończył angielską secondary school ( nie pytajcie mnie jaki to odpowiednik polskiej szkoły, bo takowego nie ma).  W sierpniu otrzymamy wyniki egazaminów, które trwały od 15 maja do 15 czerwca, codziennie- 2 egzaminy. Filip zdawał angielski, francuski, matematykę, fizykę, biologię, chemię i geografię.

A od września zaczyna Sixth Form, po którym ma już drogę otwartą na studia. W nowej szkole będzie się uczył psychologii, chemii i biologii. Pewnie domyślacie się, jaki kierunek studiów chodzi mu po głowie.

Na zakończenie secondary school odbywa się bal, na który młodzież przywdziewa odświętne ubrania. Dziewczyny wyglądają jak księżniczki (w mojej opinii nieco podstarzałe, ich makijaże mnie zszokowały, a fryzurami nie pogardziłyby panny młode) a chłopcy odświętne garnitury. Chłopcy akurat również w marynarkach chodzili do szkoły (oboiązujące mundurki), więc ich widok nie wywoływał otwarcia moich ust.

Drugim wydarzeniem w naszej rodzinie, było zaginięcie mojego najmłodszego synka-miauczysława Kaktusa. Otóż pewnego wieczoru postanowił się wymknąć z domu. Dopiero rano zorientowałam się, że go nie ma. Dałam ogłoszenie na lokalnej grupie, rozwiesiliśmy plakaty, a moje córki poszły nawet do kościoła pomodlić się, aby Kaktus wrócił. Nie jest on  kotem, który się wcześniej włóczył, to Brytyjczyk, którego terenem jest parapet i sofa. Co mu wtedy odbiło, tego nie wiem i nigdy się nie dowiem. Kiedy stracilismy już nadzieję, po 6 dniach obudził nas o 4 rano przeraźliwym miauczeniem. Był głodny i bardzo, bardzo śpiący. Jest w domu juz 3 dzień a nadal nie może się najeść i wyspać. Przypuszczamy, że został przez kogoś zamkniety gdzieś przez przypadek. Nie widać żadnych oznak, że przez te dni gdzieś biegał z innymi kotami, poza tym u nas teraz są “upały” (25 stopni 😉 ), więc na dworze na pewno by takiej temeratury nie przeżył.

A oto i cały kierownik zamieszania w pierwszy dzień po powrocie:

No dobrze, wrócę teraz do tematyki bloga. Ponad dwa tygodnie temu otrzymałam śliczne naparstki od Basi B. Nasze polskie grubaski ze Szczecina oraz jeden z Żywca:

W paczuszce znajdowały się również magnesy i breloki, ale te pozabierały od razu moje córki, oraz przepiękne, zrobione przez Basię na szydełku naparstki:

Prawda, że piekne?

 

Basiu dziekuję jeszcze raz za cudowne okazy, które wzbogaciły moją , ale również kolekcje moich córek.

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających.

Może Ci się również spodoba

4 komentarze

  1. Agnieszka napisał(a):

    Na wstępie, również tędy, gratuluję Synowi i podziwiam, bo zestaw przedmiotów jest… przytłaczający. Ciekawa jestem jaki jest poziom trudności i jak to się ma do naszej szkoły.
    Nie chcę nawet myśleć, jak się denerwowaliście zaginięciem Kocura. Dobrze, że jest już bezpieczny w domku. Kaktusie! Nie wymykaj się tak więcej i nie strasz Państwa.
    Naparstki cudne i grubaski, no i oczywiście wyjątkowe hand-made! Ślę serdeczności 🙂

  2. Ewa napisał(a):

    Gratuluję Marta wspaniałego syna.

  3. pumuki napisał(a):

    Bonitos dedales y los de ganchillo son una monada.
    Besos

  4. Jadwiga napisał(a):

    Gratulacje dla syna!!!Dobrze,że kocio wrócił do domu-podrap go pod bródką:)Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *